Przejdź do treści

Aktualności:

Do pierwszej krwi

Dodane: Piątek, 09 września 2011

Epoka oświecenia obfitowała bowiem w pojedynki na broń białą i palną. Bito się często, chętnie i o wszystko. Każdy pojedynek miał na celu zażegnanie sporu honorowego. Źródła podają, że najczęściej pojedynkowano się o honor kobiety oraz swój własny, nadszarpnięty np. krzywdzącym oskarżeniem wizerunek. Mimo, że w Polkowicach kobiet o które można było się bić nie brakowało, to najsłynniejszy pojedynek jaki miał tu miejsce, dotyczył bezpodstawnego oskarżenia pewnego oficera. Ale po kolei.

Wojna drogo okupiona

Dodane: Piątek, 09 września 2011

Można pokusić się o stwierdzenie, że do czasu wybuchu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) ustabilizowany tryb życia w Polkowicach ulegał tylko nieznacznym odchyleniom. Jednak t, co zrobiła z Europą najdłuższa jej wojna, na zawsze zmieniło oblicze naszego miasta.

Bitwa o handel

Dodane: Wtorek, 23 sierpnia 2011

Dziś słów kilka o miejskich targowiskach w naszym mieście. Tych dawnych i tym współczesnym.

Bez „pasportu” ani rusz

Dodane: Wtorek, 23 sierpnia 2011

Mimo, że legendarnemu hotelowi „Pod Rosyjskim Następcą Tronu” poświęcaliśmy niejednokrotnie uwagę na łamach naszej gazety, warto jeszcze raz zajrzeć do kilku jego pomieszczeń.

Pół żartem, pół serio

Dodane: Wtorek, 23 sierpnia 2011

Na szczycie wieży ratuszowej nie ma dziś kura, wskazującego kierunek wiatru. Ale, jak głosi legenda – kiedyś był.

Duma i nienawiść

Dodane: Piątek, 27 maja 2011

Dziś słów kilka o wzajemnej miłości i nienawiść pomiędzy mieszkańcami Polkowic a stacjonującymi tu przez ponad wiek królewskimi dragonami.

Po murami miasta

Dodane: Piątek, 27 maja 2011

Prawdopodobnie Polkowice Dolne nigdy nie były wsią służebną. Słowo „prawdopodobnie” jest tu jak najbardziej na miejscu, bo nie dysponujemy żadnymi dokumentami na ten temat.

Jak runęły miejskie mury

Dodane: Piątek, 27 maja 2011

Kiedy w licu 2009 r. Polkowice nawiedziły ulewy znamionujące anomalie pogodowe, coraz powszechniejsze w Polsce w ostatnich latach, mało kto zdawał sobie sprawę, że już w przeszłości nasze miasto było nawiedzane przez... powodzie. Ostatni raz 207 lat temu.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. VIII, ostatnia

Dodane: Wtorek, 26 kwietnia 2011

To już ostatnia część retrospekcji Margarety Rapp, dotyczących jej dzieciństwa, spędzonego w Dolnych Polkowicach i Polkowicach. Jakie to było dzieciństwo? Jaki obraz tamtych Polkowic wyłania się z opowieści sentymentalnej, czasami gorzkiej, ale też nie wolnej od momentów zabawnych? To były twarde czasy. Czasy ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Ale ten wysiłek rodził szacunek dla dni wytchnienia, które były celebrowane dużo radośniej, niż dziś.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. VII

Dodane: Wtorek, 26 kwietnia 2011

Cóż to takiego niezwykłego – świniobicie? Czy można się zastanawiać, skąd mamy kiełbasy, szynki i smaczne żeberka? Otóż te nic nie znaczące dziś dla nas sprawy, w czasach Margarety Rapp otoczone były rytuałem niezwykłości i świątecznym nimbem. W czasach, kiedy mięso jadało się od święta, świniobicie było ważnym wydarzeniem w kalejdoskopie rocznego cyklu przyrody.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. VI

Dodane: Wtorek, 26 kwietnia 2011

Dziś słów kilka o kolejnych świętach, ale i o zwykłym, ciężkim dniu powszednim. Pamiętajmy, że opowieść tę snuje mała dziewczynka, której przygoda z dzieciństwem i przedwojennymi Polkowicami przypadła na przełom lat 30/40. ub. wieku. Daje się w cytowanym dziś fragmencie wyczuć nostalgię za minionym, choć wspomnienia te nie są wolne od gorzkich refleksji na temat biedy. Ale – proszę na to zwrócić uwagę – jest to bieda dumna, schludna i czysta. Taka, która pozwala cieszyć się krótkimi dniami świąt w jak najgłębszy, najbardziej szczery sposób. Po to, aby wkrótce znowu zakasać rękawy i wrócić do ciężkiej, uczciwej pracy. Czy młodzież to czyta?