Przejdź do treści

Aktualności:

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. V

Dodane: Wtorek, 26 kwietnia 2011

Wszyscy lubimy wakacje, ferie i wszelkie inne przerwy od pracy czy szkolnej nauki. Lubiły je także dzieci w międzywojennych Polkowicach, o czym opowiada w tym odcinku Margareta Rapp. Jednak radosne chwile wakacji przeplatane były ciężką pracą w gospodarstwie, od której nie było ucieczki. Słów kilka w tym odcinku poświęcimy także dialektowi śląskiemu, a w tym przypadku dolnośląskiemu. Dla historyków to gratka, bowiem dziś język ten jest na wymarciu, a stanowi niezaprzeczalny dowód niegdysiejszej odrębności kulturowej obszaru, na którym mieszkamy.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. IV

Dodane: Wtorek, 26 kwietnia 2011

Co zapamiętała kilkuletnia dziewczynka ze swojego dzieciństwa spędzonego w przedwojennych Polkowicach? Sporo, o czym zaraz się Państwo przekonacie. Przekonacie się także po raz wtóry, że dzieci mają swój specyficzny sposób podglądania świata, i pewnie gdybyśmy mogli posłuchać dorosłego mieszkańca Polkwitz, wyglądałaby ona zupełnie inaczej.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. III

Dodane: Piątek, 25 marca 2011

Dziś kolejna cześć wspomnień Margarety Rapp, byłej mieszkanki Polkowic i Polkowic Dolnych. Dowiemy się z niej jakie były powody zmiany nazw obu miejscowości w czasach hitlerowskich a także kto był autorem jednej z nich. Dowiemy się także – jakże ciekawego – wyjaśnienia źródłosłowu nazwy Polkowice. Czy prawdopodobnego? Oceńcie Państwo sami.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. II

Dodane: Piątek, 25 marca 2011

W tym odcinku wspomnień byłej mieszkanki naszego miasta sporo miejsca zajmie temat szkół i uczących w niej nauczycieli. Dowiemy się kto był lubiany przez uczniów, a kto musiał wymuszać posłuszeństwo kijem. Okaże się także, że niektóre lekcje zapamiętuje się na całe życie. Ale oddajmy głos naszej bohaterce.

Wspomnienia Margarety Rapp, cz. I

Dodane: Piątek, 25 marca 2011

Miłośnikom historii Polkowic chciałbym zaproponować garść faktów z lat 1930-1945. Faktów albo słabo dotąd znanych, albo będących wręcz nowością historiograficzną. Są one zaczerpnięte z obszernej publikacji, która ukazała się w tym roku na niemieckim rynku wydawniczym. Jej autorka, Margareta Rapp, po ponad półwieczu literackiego milczenia postanowiła podzielić się z czytelnikami tym, co zapamiętała ze swojego dzieciństwa, spędzonego w Polkowicach i Polkowicach Dolnych.

Co wolno cesarzowi, to nie tobie, bankierze

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

Kiedy w bitwie pod Mohaczem (1526) zginął Ludwik II Jagiellończyk – wnuk Kazimierza IV, króla polskiego, wielkiego księcia litewskiego – Czechy i Węgry, a wraz z nimi Polkowice, dostały się pod władzę Austriaków.

„Oświecone” Polkowice

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

„Więcej światła” miał powiedzieć na łożu śmierci Goethe. „Więcej światła!” było też żądaniem mieszkańców Polkowic w połowie XIX w., bo przechadzka mrocznymi zaułkami miasta nie należała do bezpiecznych.

Powodzie sprzed wieków

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

Latem ub. r. Polkowice nawiedziły ulewa i gradobicie. Niektóre ulice na kilkanaście minut znalazły się pod wodą. Jednak już w przeszłości nawiedzały nasze miasto jeszcze gorsze ulewy. Ostatni raz 207 lat temu.

Wojna, na którą czekano

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

Była taka wojna w historii naszego miasta. A właściwie w historii Prus, hegemona militarnego od czasów Fryderyka Wilhelma I. Tak, tak, Fryderyka I Wilhelma, a nie jego syna, Fryderyka II, zwanego niesłusznie Wielkim.

Żerdzie, geodeci i katastry

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

Pierwszymi geodetami w Polsce byli tzw. żerdnicy królewscy (XII/XIII w). Ich nazwa wzięła się stąd, że do swoich pomiarów często używali żerdzi, kijów i sznurów.

Do pierwszej krwi

Dodane: Wtorek, 01 marca 2011

W poprzednim odcinku „Miejsc historycznych” zajmowaliśmy się regimentem dragonów, dumnie i kłopotliwie stacjonującym przez kilkadziesiąt lat w Polkowicach. Dziś chciałbym opowiedzieć o jednym z epizodów tego pobytu, dość interesującym i dramatycznym, bo dotyczącym... pojedynku.