Przejdź do treści

Cichy i podstępny zabójca

Cichy i podstępny zabójca

Dodane: Czwartek, 08 marca 2018

Rozmowa z prof. Jerzym Kołodziejem, torakochirurgiem z Dolnośląskiego Centrum Chorób Płuc, konsultantem polkowickiej kampanii „Chronię życie przed rakiem”. 

 

Jakie są symptomy nowotworu płuc?

Mam dwie wiadomości – dobrą i złą. Dobra, że objawy są. Zła, że jak są, to świadczą o zaawansowaniu choroby. I na tym polega tragedia. Rak płuca, jak wynika z międzynarodowych badań kilkudziesięciu tysięcy pacjentów z ponad 30 krajów, jest uleczalny niemal w 100% o ile guz nie przekracza jednego centymetra. Niestety, w większości przypadków, we wczesnym stadium ten nowotwór nie daje żadnych objawów. Powinno nas jednak zaniepokoić kilka rzeczy. Jeżeli guz rośnie niedaleko oskrzeli – zaczynamy kaszleć. Jeżeli rozszerzy się, będzie zapalenie płuc albo jakiś nieżyt. Trzeba być bardzo wyczulonym na uciążliwy przewlekły kaszel, duszności, nawracające zapalenia czy uczucie ucisku w gardle. 

To jednak bardzo ogólne objawy mogące świadczyć o różnych chorobach. Kto powinien poczuć się szczególnie zaniepokojony?

Na pewno kandydaci do potencjalnego zachorowania na raka płuc czyli palacze papierosów i fajek, tak zwani bierni palacze przebywający w środowisku nikotynowego dymu, a także osoby mieszkające lub pracujące w zanieczyszczonym środowisku. Pamiętajmy, że u osoby, która rzuci palenie, płuca dochodzą do pierwotnego stanu sprzed nałogu około 15 lat! Mam pacjentów, którzy rzucili palenie i dziwią się skąd u nich rak, a przecież choroba mogła rozwijać się przez kilka lat zanim pojawiły się objawy. Kolejnym czynnikiem jest wiek. Im jesteśmy starsi, tym większe prawdopodobieństwo zachorowania. Po 50-tym roku życia zalecam już częste badania profilaktyczne. Swoim pacjentom powtarzam, że każdy człowiek dożyje swojego nowotworu. Ważne, aby było to jak najpóźniej, albo wcale.

Ale przecież od wielu lat wykonywane są przesiewowe badania.

Tak, że ale tylko część osób z nich korzysta. Promowana jest kolonoskopia wykrywająca we wczesnym stadium zmiany w jelicie grubym. Ile osób zgłasza się na badania? Od 5% do 40%. Kolejny przykład. Mammografia czy USG piersi. Badania bezpłatne w całym kraju, a na badania zgłasza się 30% zaproszonych pań. I to jest problem. Profilaktyka.

Ale skoro nic nas nie boli, w rodzinnie nikt nie choruje, to po co zawracać sobie głowę badaniami? 

Z uporem powtarzam, że po przekroczeniu 50 lat trzeba zacząć o siebie dbać i regularnie wykonywać badania. Na początek te ogólne, a jeżeli wykażą one coś niepokojącego – to bardziej specjalistyczne, takie jak RTG czy tomografia komputerowa. Dwa lata temu w Polkowicach przebadano większość mieszkańców i u kilku wykryto we wczesnym stadium zmiany nowotworowe. Wykonano operacje i są zdrowi. Wiem, że na tomografię trzeba czekać, ale na początek wystarczy RTG płuc raz do roku. Powstawanie nowotworu jest ciągle niezbadane. Wiemy jak on się rozwija, ale nie wiemy dlaczego w danym momencie następuje genetyczne uszkodzenie komórki i jest rak. Średnio, od pierwszej zmutowanej nowotworowej komórki do pojawienia się centymetrowego guza mija 15 lat. Tyle czasu nosimy w sobie nowotwór, zanim uda się go wykryć na prześwietleniu. Czyli w każdym momencie trzeba rzucić palenie, bo być może w zapalony przed chwilą papieros zainicjuje proces nowotworowy.

Dlaczego tak późno wykrywany jest rak płuc?

Bo na ogół nic nie boli. Ból odczuwa około 12% chorych. Boli dopiero opłucna, czyli nowotwór już na tyle się rozrósł, że przeszedł dalej. Duży guz może również dawać nacieki na unerwione części jamy brzusznej poniżej płuc czy też na oskrzela. Klatka piersiowa jest bardzo duża i guz ma sporo miejsca, aby sobie spokojnie rosnąć i nie dawać żadnych objawów. Widać go tylko na zdjęciu RTG.

Co zatem Pan profesor zaleca?

Przede wszystkim rzucić palenie i regularnie wykonywać badania. Jeżeli mieszkamy w zadymionym środowisku, warto zainwestować w odświeżacz powietrza. I jeżeli można, to zmienić pracę wykonywaną w uciążliwych warunkach szkodliwych dla płuc. Obserwuję ostatnimi laty zmianę w zachorowaniach. Powoli spada krzywa wśród mężczyzn, za to gwałtownie rośnie wśród kobiet. Po prostu, coraz więcej pań pali papierosy i choroba, która przez kilkadziesiąt lat była domeną mężczyzn, teraz zaczyna zbierać obfite żniwo wśród kobiet. Podam prosty przykład z mojego szpitala, gdzie pracuję. Żaden z lekarzy nie pali. Pali żeńska część personelu lekarskiego. A przypomnę, że 1 gram nikotyny jest śmiertelną dawką dla dorosłego człowieka. Pierwszy kontakt z nikotyną jest zawsze trudny, bo organizm gwałtownie broni się przed trucizną. Z czasem zmienia się próg odporności i trujemy się powoli, ale skutecznie. Obecnie liczba zgonów kobiet i mężczyzn na raka płuc jest taka sama.

 

Prof. Jerzy Kołodziej, konsultant ds. chorób płuc dla województw dolnośląskiego i opolskiego. Rzucił palenie 12 lat temu, kiedy wykryto u niego nieoperacyjnego raka gardła. Dzisiaj, po długotrwałym i trudnym leczeniu namawia wszystkich palaczy do zerwania z nałogiem.