Przejdź do treści

Koszykarki CCC zaczynają półfinałową batalię

Koszykarki CCC zaczynają półfinałową batalię

Dodane: Piątek, 13 kwietnia 2018

Mecze pomiędzy Wisłą Can-Pack Kraków a naszymi dziewczynami zawsze są bardzo ciekawe i zacięte. W ciemno można obstawiać, że półfinałowa rywalizacja dostarczy kibicom wielu emocji. Wskazanie jej faworyta jest trudne, choć wydaje się, że minimalnie większa ilość atutów jest po stronie naszej drużyny.

 

Historycznie na krajowym podwórku Wisła to absolutny hegemon. W sumie zdobyła 25 tytułów mistrza Polski, w XX wieku wywalczyła ośmiokrotnie tytuł. Dorobek naszych dziewczyn to raptem jedno mistrzowskie trofeum zdobyte w roku 2013, zdecydowanie najlepszym w historii naszego klubu. To jednak tylko fakty historyczne, które owszem są ważne i wiele mówią o znaczeniu klubu, ale na rozpoczynającą się jutro walkę o wielki finał tegorocznych rozgrywek nie będą mieć większego wpływu.

Potencjał naszego zespołu i Wisły Can-Pack jest dość zbliżony. Oba zespoły na każdej pozycji mają zawodniczki doskonałe, na ławkach trenerskich zasiadają młodzi szkoleniowcy, którzy mają już na koncie sporo osiągnięć, a także świeże spojrzenie na kwestie taktyczne. Tam również będzie toczyć się interesująca walka.

W składach jutrzejszych rywalek można znaleźć wiele ciekawych koszykarek prezentujących poziom gwarantujący grę efektowną i skuteczną. Szczególnie ciekawie zapowiada się rywalizacja pomiędzy rozgrywającymi – naszą Miljaną Bojovic oraz Mauritą Reid z Krakowa. Wiele ciekawych i ostrych pojedynków pod koszami stoczą zapewne Temi Fagbenle z krakowianką Cheyenne Parker, a na obwodzie będą walczyć Alysha Clark i Leonor Rodriguez.

Wisła, podobnie jak nasz zespół ćwierćfinałową rywalizację wygrała łatwo, w trzech meczach. Pewne problemy, drużyna spod Wawela miała jedynie w trzecim pojedynku, rozgrywanym w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie specyfika hali jest taka, że większość zespołów ma tam problemy. Krakowianki potrafiły jednak odrobić 16-punktową stratę, co świadczy o ich charakterze i determinacji.

Oceniając potencjał obu zespołów wydaje się, że jest on zbliżony. Delikatną przewagę polkowiczanek można dostrzec na ławce rezerwowych. Podopieczne trenera Marosa Kovacika mają ją dłuższą, nasz skład jest bardziej zbilansowany. To może mieć znaczenie, zwłaszcza, że mecze będą rozgrywane dzień po dniu. Własny parkiet, którego przewagę mają krakowianki, raczej nie powinien mieć większego znaczenia, bo w sezonie zasadniczym drużyna Krzysztofa Szewczyka wygrała w Polkowicach 80:67, a we własnej hali przegrała z naszymi dziewczynami 64:69.

Pierwszy mecz półfinałowej rywalizacji, już jutro w Krakowie o 18. Pod Wawel wybiera się grupa kibiców z Polkowic. Ich wsparcie na pewno będzie pomocne. Dzięki nim naszym dziewczynom będzie łatwiej. Drugi mecz półfinałowej rywalizacji w niedzielę.

 

Konrad Kaptur