Przejdź do treści

Susza

Susza
fot. Elżbieta Kaczorowska

Dodane: Poniedziałek, 03 września 2018

Suszę trwającą już od wiosny bardzo dotkliwie odczuły nasze tereny zieleni. Do sierpniowego wysychania trawników już się przyzwyczailiśmy. Zaschnięta część nadziemna nie oznacza jeszcze, że trawnik jest martwy. Wiele gatunków traw gazonowych wchodzących w skład mieszanek należy do grupy rozłogowych, zatem te organy odpowiedzialne są za przetrwanie trawnika, nawet w okresie suszy. Dlatego często jest tak, że gdy przychodzą deszcze trawnik staje się na powrót zielony.

 

Najbardziej na suszę narażone są rośliny jednoroczne oraz część bylin. Znacznie lepiej radzą sobie trawy rabatowe, ale słabiej rosną i przez to są mniej dorodne.  Przykładem są nasze piękne miskanty odm. Graziella na rondzie Żołnierzy Wyklętych. Na ogół osiągają prawie 1,5 metra, a w tym roku nawet nie dorosły do 1 m wysokości. Jednakże jak na taką dotkliwą suszę i miejsce w którym zostały posadzone, radzą sobie znakomicie.

 

Takie gorące lata i znikoma ilość opadów, zmuszą do częstszego stosowania w terenach zieleni roślin kserotermicznych czyli odpornych na silne nasłonecznienie z niewielką dostępnością wody. Chciałabym też zwrócić uwagę, że opady tego lata mają charakter konwekcyjny czyli są nagłe, krótkotrwałe i intensywne. Takie opady nie są w stanie zapewnić dostępności wody dla roślin. Najczęściej taka gwałtowna woda opadowa spływa powierzchniowo, albo przedostaje się do głębszych warstw gleby, stając się niedostępna dla korzeni większości roślin.

 

Tegoroczna spiekota pozwoli zweryfikować, które rośliny w naszym mieście poradziły sobie w tak trudnych warunkach. Niestety, jak już wcześniej pisałam, nie wiadomo jakie będą kolejne lata i być może, że tendencja ocieplanie się klimatu utrzyma się lub nawet bardziej nasili.

 

Skutki tegorocznej suszy w szacie roślinnej naszego miasta będziemy doświadczać jeszcze kilka miesięcy. Wszystko zależy od tego jaka będzie jesień i zima. Jeżeli jesień będzie ciepła i wilgotna, a po niej przyjdzie mroźna zima, to niestety wiele z roślin może tego nie przeżyć. Dlaczego? W normalnych  warunkach, rośliny już od połowy lipca przygotowują się do okresu spoczynku, gromadzą substancje zapasowe, zwalniają metabolizm. Przy bardzo ciepłej jesieni ten cykl zostanie zaburzony, a rozbudzone w rozwoju rośliny mogą nie zdążyć właściwie przygotować się do okresu spoczynku.  Ujemne temperatury zimą mogą spowodować uszkodzenia tak delikatnych, niezdrewniałych tkanek.

 

Bardzo się tego boję, dlatego proszę aby w swoich ogrodach absolutnie nie stosować już nawozów azotowych (tylko potasowe i fosforowe), nie wykonywać zbędnych cięć (to rozbudza śpiące oczka) i na zimę „otulić roślinki  kołderką”. Oczywiście z tą kołderką to żart, trzeba wykonywać np. kopczyki z ziemi, zrębek czy kory, mona też rozłożyć stroisz z gałęzi świerkowych. O sposobach zabezpieczenia roślin na zimę opiszę w innym artykule. 

 

Susza
Susza
Susza
Susza
Susza
Susza
Susza

Autor tekstu i zdjęć: Elżbieta Kaczorowska